Dlaczego lubimy Węgrów? Historia przyjaźni polsko-węgierskiej [WIDEO]

Na pierw­szy rzut oka można stwier­dzić, że Pol­ska i Węgry nie mają ze sobą wiele wspól­nego. Pocho­dzimy z innej grupy ludów, przez co mówimy w języ­kach w zupeł­no­ści do sie­bie nie podob­nych. Przez długi okres dzie­li­li­śmy ze sobą także wspólną gra­nicę, co może suge­ro­wać, że wiele razy docho­dziło mię­dzy nami do kon­flik­tów – nic bar­dziej myl­nego. Gra­nica pomię­dzy Pol­ską, a Węgrami była jedną z naj­bar­dziej sta­bil­nych gra­nic euro­pej­skich. W dzisiejszym materiale pragniemy przybliżyć kilka wydarzeń historycznych, które dowodzą niesamowitej przyjaźni między naszymi narodami.

 

Generał Józef Bem po klęsce powstania listopadowego działał na emigracji we Francji, a wraz z początkiem Wiosny Ludów przeniósł się do Galicji. Dalej, przez tereny austriackie, trafił na Węgry z zamiarem wsparcia tamtejszych powstańców, walczących z Habsburgami. Dowódca sił powstańczych Lajos Kossuth szybko zaufał Polakowi, oddając mu pod rozkazy węgierskie oddziały w Siedmiogrodzie. Dysponując niewielkimi siłami gen. Bem dokonał niemal rzeczy niemożliwej. Do wiosny 1849 roku Siedmiogród był wolny od Austriaków.

Dla Węgrów jest bohaterem, swojskim „Ojczulkiem Bemem” . Nie dziwią więc pomniki generała, stawiane mu nad Dunajem.

W walkach po stronie węgierskiej uczestniczył również 3-tysięczny legion polski pod wodzą gen. Józefa Wysockiego

 

Kiedy wybuchła I wojna światowa Legiony Polskie zasiliła duża grupa młodych Węgrów – wśród nich byli nawet 14-latkowie! Chcieli oddać dług wdzięczności Polsce za pomoc w antyaustriackim i antyrosyjskim powstaniu węgierskim 1848/1849 r. Pomimo, że do końca służby nie nauczyli się języka polskiego, bohatersko zapisali się na kartach polskiej historii.

 

Oba kraje utrzymywały w międzywojniu przyjazne stosunki. Okazja do przetestowania przyjaźni przyszła niedługo – z chwilą wybuchu wojny polsko-bolszewickiej. Także tym razem, gdy ważyły się losy Polski, a może i Europy, Węgry stanęły na wysokości zadania. Gotowe były nawet przysłać własne wojska, ale Czechosłowacja nie zgodziła się, aby obca armia maszerowała przez jej terytorium.

Polacy musieli radzić sobie sami, ale gdyby nie węgierski sprzęt wojskowy, a w szczególności miliony sztuk broni i amunicji, o „Cudzie nad Wisłą” moglibyśmy w ogóle nie usłyszeć. Kilkadziesiąt godzin przed decydującym starciem w obronie Warszawy, do Skierniewic przyjechał węgierski pociąg towarowy, wiozący m.in. 22 miliony kul wyprodukowanych w fabryce Manfreda Weissa.

 

Premier Węgier Pál Teleki, który w 1920 roku decydował o pomocy dla walczącej z bolszewikami Polski, jeszcze raz dowiódł, jak bardzo na sercu leżała mu przyjaźń ze słowiańskim narodem. Kiedy szykowała się kolejna wojna, Teleki znowu stał na czele węgierskiego rządu. Wielu polityków na jego miejscu przystałoby zapewne na kuszącą propozycję Adolfa Hitlera, który uparcie dążył do konfrontacji zbrojnej z Polakami.

W lipcu 1939 roku nazistowski dyktator zaproponował bowiem węgierskim władzom, z którymi pozostawał dotąd w dobrych relacjach, udział w planowanym ataku na Polskę. Jakież było jego zdziwienie, gdy z Budapesztu nadeszła kategoryczna odmowa.

– Prędzej wysadzę nasze linie kolejowe, niż wezmę udział w inwazji na Polskę. Ze strony Węgier jest sprawą honoru narodowego nie brać udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciw Polsce – napisał Hitlerowi węgierski premier.

 

Po zdradzieckim ataku sowietów na Polskę  17 września 1939, Węgrzy mimo, że uchodzili za sojuszników Niemiec przepuszczali przez granicę uchodzących przed wojną Polaków.  Wycofywali się nie tylko żołnierze, mający nadzieję na przedostanie się na Zachód, głównie do Francji, gdzie powstały Polskie Siły Zbrojne na obczyźnie. Uciekali także cywile, całe rodziny. Budapeszt nieoficjalnie pomagał uchodźcom znad Wisły. Oblicza się, że schronienie na węgierskiej ziemi znalazło nawet 140 tys. Polaków. Osadzani w obozach internowania, często opuszczali je na własną rękę. Węgierscy rządzący na ogół przymykali na to oczy.

 

Gdy 1 sierpnia 1944 roku w Warszawie wybuchło przygotowywane od dawna powstanie, Hitler nie miał już czego szukać na Wschodzie. Pokonani przez Sowietów Niemcy byli już od dawna w odwrocie. Trzeba było jednak jakoś rozwiązać polski problem.

Okupanci ściągnęli do walczącej Warszawy posiłki złożone z żołnierzy różnej nacji. Ci jednak walczyć z Polakami nie chcieli. Po raz kolejny długa, wieloletnia przyjaźń obu narodów wzięła górę. Na bezpośredni udział w boju nie było zgody nie tylko dowództwa, ale i rządzących w Budapeszcie.

Znane są przypadki przechodzenia do powstańczych szeregów. Jak choćby sierż. Józefa Vonyik oraz sześciu jego towarzyszy broni, którzy polegli walcząc po polskiej stronie. Ich wspólna mogiła znajduje się w Raszynie pod Warszawą.

Doszło do tego, że Niemcy zakazali węgierskim żołnierzom walczyć, następnie wycofali ich z frontu.

 

Rok 1956 był dla obu narodów ważny, ale i tragiczny. Najpierw dramatyczne wydarzenia w Poznaniu, gdzie tysiące obywateli tak naprawdę po raz pierwszy zastrajkowały przeciwko sytuacji w kraju. Tak zwany Poznański Czerwiec przyniósł kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych, ale i wlał nadzieję w serca Polaków.

Równocześnie do wieców w Polsce, przetoczyła się fala protestów na Węgrzech. Także i w tych gorących październikowych dniach, mieszkańcy Budapesztu pamiętali o wspólnym bohaterze – gen. Bemie. Tłumnie zebrali się pod jego pomnikiem w centralnej części miasta, aby zamanifestować przyjaźń z Polakami.

Niedługo później musieli uciekać przed sowieckimi czołgami. „Bracia-Rosjanie” krwawo stłumili węgierskie powstanie. Wtedy to Madziarzy mogli na nas liczyć. W wielu miastach odbywały się uliczne pochody, organizowano zbiórki pieniędzy, żywności, leków. Polacy chętnie oddawali krew.

 

12 marca 2007 parlament Węgier uznał dzień 23 marca Dniem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Za było 324 posłów, nikt się nie wstrzymał, nikt nie był przeciw[19]. Cztery dni później analogiczną uchwałę podjął przez aklamację polski Sejm.

 

Hiroo Onoda – Japończyk dla którego II Wojna Światowa trwała ponad 30 lat [WIDEO]
Amerykański żołnierz Michael Ollis zginął osłaniając polskiego żołnierza własnym ciałem [WIDEO]