Miś Wojtek był prawdziwym brunatnym niedźwiadkiem, ktory w wieku 3 miesięcy został adoptowany przez polskich żołnierzy II Korpusu Armii Andersa w miejscowości Hamadan w Iranie. Kupili go od irańskiego chłopca za parę groszy i puszkę konserw.

Osieroconego przez matkę niedźwiadka żołnierze karmili rozcieńczonym skondensowanym mlekiem z butelki po wódce za pomocą szmacianego smoczka, co spowodowało, ze Wojtek bardzo polubił napoje wyskokowe.

Niedźwiadek trafił do 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii stacjonującej w obozie Gedera w Palestynie. W taki sposób 22 sierpnia 1942 roku Niedźwiedź został polskim żołnierzem. Nadano mu imię Wojtek, książeczkę wojskową, oraz stopień szeregowego. Został wciągnięty do ewidencji żołnierzy, otrzymując numer i żołd w postaci dwóch racji żywnościowych. Zakwaterowano go w osobnym namiocie wraz ze swoim nowym opiekunem, kapralem Piotrem Pendryszem. Gdy musiał gdzieś wyjechać, niedźwiadek płakał żałośnie.

Z tego właśnie powodu Pan Piotr zaczął go wszędzie ze sobą zabierać. Wojtek uwielbiał przejeżdzki, a dumnie siedzący miś w wojskowej ciężarówce wzbudzał nie małą sensację.

Kiedy urósł do niemal 2 metrów wzrostu i 250 kilo wagi jego ulubioną zabawą stały się zapasy z czterema wojskowymi naraz.

Wojtek uwielbiał papierosy... Uwielbiał je zjadać :)

Kapral Wojtek zasłużył się nawet pojmaniem arabskiego szpiega, którego przypadkowo zaskoczył w łaźni, gdzie regularnie brał prysznic.